Posts Tagged ‘marność’

Teresin – marzec – melancholia

Sunday, March 22nd, 2009

Pałac w Teresinie, własność państwowa, smętny relikt innej epoki, symbolizowany przez promienny uśmiech notorycznie wściekłej, sfrustrowanej kuchty, gdy tryumfalnie, odrywając się od rutyny brudnych i nudnych zajęć, może oznajmić, że deseru właśnie zabrakło. Wokół nieprawdopodobnie zaśmiecony park, noszący ślady licznych imprez, na których chłopcy piją tanią wódkę z plastikowych kubków. Park zlewa się z ponurym, poprzecinanym zarośniętymi ścieżkami lasem. Szczeka absurdalnie skundlony zwierz, dziecko hieny i jamnika.

Dominuje marcowy syf – zgnilizna wypełza na powierzchnie, suche badyle szarpią za rękaw, w przecinającym las rowie stoi brudna, cuchnąca woda. Nie widać oznak wiosny. Wśród drzew kręci się para myszołowów, gdy przebiegam przez karczowisko, do lotu zrywa się kruk, niknie w lesie, ale wciąż słychać jego ochrypłe krakanie.

Jestem w twierdzy otoczonej beznadziejną brzydotą. Nic mnie nie dekoncentruje, bo nic tu nie ma. Za trzy godziny ostatnia sesja jogi.

w miejscu – vanitas – psychologia sportu

Tuesday, February 3rd, 2009

Bieżnia mechaniczna. Popsuta, ale ustawiona na przeciwko okna, a więc widać w nim moje odbicie: Narcyzek, trzydzieści pięć minut.

Czuję się fatalnie, Rotterdam za dwa miesiące, a ja nie widzę w tym żadnego sensu. Zastanawiałem się nad źródłem niechęci, co raz wyraźniejszej, do sobotniego startu na Kabatach. Mam wrażenie, że to lęk przed upadkiem i tymi strasznymi chwilami, gdy leży się na ziemi, próbując chronić głowę przed przypadkowym kopnięciem, przydeptaniem, zmiażdżeniem; strach nie jest bezpodstawny, poprzedni incydent miał miejsce mniej więcej rok temu. Zresztą, po co startować w zawodach, gdy ma się całkowitą pewność blamażu? Krytyczny głos Józefa M. niewiele tu zmienił – trwam przy swoim, choć miałbym być za to potępiany: jeśli nie mam żadnych widoków na przyzwoite zaakcentowanie swojej obecności, to po co, na litość, mam się w ogóle pojawiać w dalekim, trochę już dla mnie obcym lesie, gdzieś tam na drugim końcu tego brzydkiego miasta. Nie chcę się rozdrabniać, nie chcę dawać nikomu podszytej zawiścią satysfakcji, chcę wszystkich miażdżyć i zostawiać za sobą zgliszcza!

Czy jest na sali psycholog sportowy?